Wiecie, gdy siedzę teraz i czytam to wszystko, wszystkie rozmowy, wszystkie wpisy do pamiętnika, widzę kawał niezłej historii. Nie pamiętam dokładnie ile minęło od dnia kiedy poznałam Karolinę i Oksanę, ale wszystko wróciło do szarej rzeczywistości. Ja w dalszym ciągu przychodziłam na przedszkole do chłopaków, a wraz ze mną, wtedy moja przyjaciółka, Magda.
Któregoś dnia, w ostatki lipca, na przedszkole przyszedł "nowy" chłopak. Był dziwnie ubrany, tak kolorowo. Był wysoki i chudy, fryzurę miał trochę roztrzepaną. Jak dla mnie był dziwny. Chłopacy go znali, zaczęli wypytywać go o różne rzeczy, dzięki którym dowiedziałam się o tym chłopaku, że mieszka w Anglii a w Polsce jest tylko na wakacje. Nie polubiłam go, tzn nie od razu. Nie podszedł do mnie, nie przedstawił się. Nie wiedziałam jak ma na imię. Był z nami tylko chwilę, bo Mateusz poszedł z psem na spacer, a później ktoś wymyślił że ten pies go ugryzł. Mniejsza o większość, Mateusz już tego dnia nie przyszedł na przedszkole. Chłopacy zostali i gadali z tym Nowym, a ja poszłam po Magdę i razem z nią spacerowałam po osiedlu na którym mieszkam. Chyba nawet, poszłyśmy do Ali, mojej również wtedy przyjaciółki. Ala miała wtedy małego pieska, nazwała go Timmy. Mi się podobało. Z Alą i Magdą zawsze było fajnie, lubiłam spędzać z nimi czas, bo zawsze wychodziło z tego coś śmiesznego. Magda była swego czasu mojego wzrostu, miała jasne brązowe włosy i brązowe oczy. Ala była niskiego wzrostu, miała ciemne włosy i oczy również brązowe. Przeważnie gdy byłyśmy u Ali, śpiewałyśmy piosenki. Kiedyś myślałam inaczej, ale teraz jak na to patrzę to złączyła nas właśnie muzyka.
Wieczorem, gdy zostałam już sama usiadłam w kuchni na parapecie i spojrzałam w niebo. Lubiłam siedzieć w kuchni, przy zgaszonym świetle i oglądać gwiazdy. Były moimi pocieszycielkami. Gdy miałam problem, albo nie miałam z kim pogadać, siadałam właśnie w kuchni i "rozmawiałam" z nimi.Wiedziały o mnie wszystko. Z czasem przestałam obserwować niebo nocą. Nie pytajcie mnie dlaczego, sama nie wiem. Może brak czasu, może coś innego. Nie wiem. Tak czy siak, tego wieczora z niewiadomych mi powodów, myślałam o tym Nowym. Myślałam o nim tak jak o kimś kogo nienawidzę. Plotkowałam z gwiazdami. Wydawał mi się dziwny, po prostu dziwny. Nie umiem tego opisać tak byście to sobie wyobrazili. Był jakiś taki nienormalny, niewychowany, arogancki... Ale jednak o nim myślałam i nie umiałam wyrzucić go z mojej głowy.
Dziś ja i Nowy jesteśmy przyjaciółmi. Stał się dla mnie osobą bliską mego serca. Czy nadal o nim myślę jak o dziwnej osobie? Czasem tak. Czasem z nadal niewiadomych mi powodów myślę o nim. Lubię wracać wspomnieniami do tamtych wakacji. Miło przypomnieć sobie początki nowej siebie. Te wakacje zmieniły mnie w zupełnie inną osobę, nauczyły mnie co to uczciwość i co to podążanie za głosem zakochanego serca...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz